niedziela, 28 czerwca 2009

czaj i ciapaty :))) plus mail do Eweliny

Jutro uciekam do Hardiwar, oczywiście jak zwykle, szczyt sezonu. Zabiją cię w autobusie, a ten super bezpieczny kosztuje jedyne 1500rs (autobus normalny 120 może nawet nie) po znajomościach, jutro będę się o to martwił:D Teraz idę na czaj i ciapaty:)
Pozdrowienia dla wszystkich odwiedzających :* Trzymajcie się

A teraz pozwolę sobie wkleić ciąg dalszy przygód z Haridwaru, wyczytanych dzięki uprzejmości naszej kochanej Eweliny, cud dziewczyny;))))

Hej,
Dobiłem do Haridwar, miejsca skąd bierze początek właściwy bieg Gangesu:).
Wczoraj miałem nie małe przygody na stacji z biletem na pociąg. Nie chcieli zabrać mojego roweru i latałem po jakiś office'ach w 45 stopniowym upale, myślałem, że udławię się językiem:)
Na koniec władowałem się na krzysia, policja i wojskowi krzyczeli ale jakoś pojechałem.
Dasz wiarę, łyknąłem wczoraj 12 l wody i do tej pory nie chce mi się siusiu :D. Pogoda jest masakryczna. O 12 stej jest jak w piekarniku w 100%. Dosłownie, zero wiatru i lampa SZOK.

Teraz jeszcze trochę o Haridwar :). Przyjechałem tu wczoraj około 20 stej i wiedziałem, że na transport i nocleg nie mam już szans :/. Wstępnie, pomyślałem, że zostanę na ichniejszej stacji PKP ale tam niebezpiecznie bo kradną itp:). No to pojechałem sprawdzić czy tak faktycznie jest. Powiem ci, było super. Jazda pod prąd rowerem na zatłoczonej ulicy podobnej do 4-Pancernych to niezła frajda. Wszyscy się drą, pozdrawiają, rower robi takie wrażenie jak co najmniej Statua Wolności albo 10000000000000000000000000000$ :D
Jak się gdzieś zatrzymuję po minucie mam widownie, której pozazdrościłby mi Stary Teatr w czasie "Nocy Teatrow":D.
Nie mąjac gdzie spać i przepakować się, pojechałem nad Ganges i tam postanowiłem przenocować na schodach... Podjechałem pod Gahaty a ludzie dosłownie wychodzili z wody by zobaczyć, co to za ufo przyleciało :D. Policja ich pogoniła i mnie też. Wskazali mi miejsce, gdzie bezpiecznie mogę spać, zapewnili, że tego dopilnują :). Udałem się tam niezwłocznie i zacząłem przepakowywanie. O widowni już nawet nie piszę. Była ZDUMIEWAJĄCA :D:D:D.
Jeden turban :) podszedł do mnie i zaczął wypytywać co to jest to, tamto, sramto ?
Wreszcie, po przepakowaniu roweru ubrałem mu kask i powiedziałem, że zrobię mu zdjęcie :D. Ale miał minę hahahahahahahha :D

Po tym wszystkim siadłem, oparłem się o rower i usnąłem ...
Budzę się a przede mną jak do zdjęcia w szkole: na pierwszym planie dzieci, następnie mlodzież a na końcu dorośli, pięknie :D

Złamałem chyba tu wszystkie możliwe zasady bezpieczeństwa i co???? i super się bawiłem!!!
Jeszcze dziś planuje dotrzeć do Rishikeshu i pokręcic się tam trochę.
Więc uciekam targować się o jedzenie i owoce, szukać butelkowanej wody i DROGI!!!
Bo tu z nią nie jest tak łatwo, jak myślałem :D

Pozdrawiam wszystkich!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz