niedziela, 28 czerwca 2009

pierwsze wrażenia

Skurczybyki!!! Trzeba uważać, znają wszystkie triki Europejczyków i triki trików trików :D, wówczas podatek czy napiwek rośnie.
Po przygodach typu: "nie jadę dalej", "nie znam tego hotelu" itd, trafiam na Main Bazar do hotelu DownTown. Masakra, śmierdzi. Zniesmaczony wychodzę na ulice. Ale nie mam się o co martwić, już pędzi do mnie pomarańczowy turban i oferuje full serwis. Mówię, że jak mi się nie spodoba to nie zapłacę. Zapewnia, że będzie czysto, fajno i git majonez :D. OK, wchodzę i o dziwo jest pojedynczy pokoik, klima, czysta łazienka, w miarę... BIORĘ, cena 200rs (po 15 min zmiękli i chcieli 300:)) Składam rower, piję wodę cieszę się Indyjskością...
Cały dzień coś chciano mi wcisnąć, coś wyłudzić, wszędzie musiałem się targować i wiem, że i tak mnie wyrolowali ale i tak się cieszę:D:D:D
Przed wejściem do kawiarenki internetowej ktoś mnie zaczepia, minutę później jest moim najlepszym kumplem. Pytam go o imię a ten odpowiada z uśmiechem, na tle srającej świętej krowy: machadzi siakie sraki owaki (nie pamiętam dokładnie:)) dodając "Welcome to India"!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz