niedziela, 28 czerwca 2009

najświeższy mail od wojtka do piotrka :)))

Każdy dzień tutaj to wielka przygoda... Mialem wczoraj kryzys. Nie wyobrażasz sobie, przejechałem 25km i prawie zemdlałem z wycieńczenia i upału. 70% kosztów dziennego utrzymania idzie na zimną wodę, nie mówiąc o tej, z której korzystam na stacjach w specjalnych punktach z wodą pitną:). Pochłaniam ją hektolitrami a siusiam może 2 razy dziennie przez 10sekund. Spiekota jest przeogromna, powietrze jest jak galaretka ,czasem wydaje mi się, że je jem albo gryzę, SZOK:)
Aktualnie jestem w Rishikeshu, kolejnym indyjskim świętym miejscu nad Gangesem u stóp Himalajów. Jak tu jest??? Tego nie da się opowiedzeć.
Podniosła atmosfera, wszędzie unoszą sią zapachy kadzideł i ludzie, ludzie, LUDZIE są przemili:) Czasem mam wrażenie, że nie istnieje tu zazdrość. Często pytają mnie o to, dlaczego jadę na rowerze? Po co się tak meczę? Po czym zapraszają mnie do domu lub w chłodne miejsce, gdzie można odpocząć. Robią mi zdjęcia ...
Wczoraj np. błądziłem po Rishikeshu w poszukiwaniu taniego noclegu i spotkałem rodzinkę, która zaprosiła mnie na noc do indyjskiego Aśramu (świątynia, miejsce medytacji coś w ten deseń) Kobieta dała jeść, pić i na koniec dotykając moich stóp (jedno z najwyższych pozdrowień hindusów) podziękowała za to, że mogla mnie gościć, a nie zapłaciłem ani centa.

Z innej beczki hahahhaah:

Wstaję rano a na moim rowerze siedzi małpa z małą małpą i wpierdziela jakiś owoc,

albo jadę rowerem a na środku zatłoczonej ulicy otaczają mnie ludzie i robią sobie ze mną zdjęcie,

albo moczę nogi w Gangesie a reszta Hindusów kłania mi się ( wszyscy biali brzydzą się tej rzeki mówią, że brudna. Tak mi to tłumaczyli gdy zapytałem dlaczego mi się kłaniają?),

albo zakup spodni u krawca, gdzie za przymiarkę, wybór materiału itp. na koniec płacę równowartość 3zl, daję 30 gr napiwku i jest BARDZO DOBRZE :)

Można by o takich sytuacjach opowiadać, opowiadać i opowiadać!!!!!!!!!
Tu każdy dzień jest inny, każdy obfituje w mnogość wrażeń, tych dobrych i tych średnich...
Wszędzie są naciągacze i trzeba się targować. Śmierdzi...i tak dalej i tak dalej. Ale jak powiedziałeś WSZYSTKO W ŻYCIU TO ATRAKCJA i tej myśli się trzymam:)

O tym, że każdy dzień to wyzwanie, to nawet nie będę pisał. Czasem jest mi ciężko, czasem płaczę sobie z zadowolenia, czasem uśmiecham się do siebie, uczę się codziennie nowych zachowań, codziennie pogłębiam swoja wiarę. Jest różnie, do tego stopnia, że od totalnego zdenerwowania przechodzę od razu w dziką radość:)
Mimo wszystko nie pomyliłem się. Przyjechałem i to jest właśnie takie miejsce, jakie sobie wyobrażałem i wymarzyłem. To jest po prostu to:)

Mój następny cel to Gangotrii, niedaleko źródla Gangesu oraz pięknej Nanda Devi (góry, mniej wiecej 6500m npm)

Pozdrawiam wszystkich trzymajcie kciuki papapapapappapap

ps.
Daj znać rodzicom, że u mnie wszystko ok :) Jestem zdrowy, silny, nie tylko ciałem ale duchem przede wszystkim trzymajcie się i do odp.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz